Oops! This site has expired. If you are the site owner, please renew your premium subscription or contact support.

Astra Canina

Subtitle

wychowanie beaucerona

Beaucerony należą do grupy owczarków zachodnio europejskich. Charakteryzują się inteligencją, chęcią współpracy z człowiekiem, instynktem terytorialnym oraz obrony. Posiadają instynkt pasterski.

Zostały wyhodowane do zaganiania i ochrony stad owiec, bydła, kóz. Ich praca polegała na codziennym przeprowadzaniu inwentarza na pastwiska, pilnowaniu, żeby nie zagubił się i nie wszedł w szkodę. Na bazie instynktu terytorialnego ewoluował na psa obronnego i służbowego.

Owczawrek francuski obecnie świetnie się sprawdza jako: stróż, obrońca, niańka do dzieci, czuły towarzysz i leniwy kanapowiec, gwiazda  psich wystaw czy konkursów wyszkolenia, niezastąpiony pomocnik w pracy pasterza, niezmordowany kompan sportowca, niestrudzony tropiciel-ratownik, lub pies patrolowy.

"Bosy" ROZWIJA SIĘ DOŚĆ DŁUGO, pozostaje rozkosznym miśkiem nawet grubo ponad rok. Rozpieszczany i tolerowany w każdym zachowaniu, często traktowany pobłażliwie, nawet gdy jest brutalny w zabawie. Zachowuje się poprawnie wobec obcych psów i ludzi. Wydaje się, że nie trzeba go szkolić, bo jest ideałem.

GDY ZAWARCZY PIERWSZY RAZ, opiekun nie dowierza, tłumaczy psa, ustępuje. A TO JEST OSTATNI DZWONEK, ŻEBY SIĘ NIE ROZSTAĆ!

Jeszcze nie jest za późno! W tym momencie człowiek powinien rozpocząć rzetelne szkolenie swego psa pod okiem fachowca, który dopuszcza wszelkie formy szkolenia, nie tylko pozytywne wzmocnienia, ale również rozumną awersję.  W przeciwnym razie spirala strachu będzie się nakręcać. Mając przed sobą rozwydrzone 40-50 kg bardzo sprawnego , uzbrojonego w 42 zdrowe i okazałe zęby oraz 22 pazury psa, fizycznie nie mamy większych szans. Straszę? Nie, OSTRZEGAM.

Oczywiście to jest czarny scenariusz, ale niestety z życia wzięty.

Edukację szczeniaka rozpoczynamy w chwili, gdy przekroczy nasz próg. Patrząc na nieporadną kluchę, która waży około 7 kilo miejmy świadomość, że za pół roku będzie toto ważyło ok 40 kg i skakało z miejsca na wysokość naszej twarzy. Uporządkujmy sobie w głowie na co będziemy mu pozwalać, a czego zabronimy. I postępujmy konsekwentnie od początku. 

Pomocne będą zajęcia w "psim przedszkolu", na którym nauczymy się podstaw postępowania ze szczeniakiem oraz bazowych komend, jak przywołanie, chodzenie przy nodze i siad. ważna jest nauka skupiania uwagi na sobie.

Są oczywiście całe rzesze beauceronów, które nie były szkolone, po prostu wychowały się same. Zależy to od osobniczego charakteru szczeniaka oraz jego opiekuna. Też nie można przyjąć, że jeśli łatwo wychowało się jednego psa, to drugi będzie również bezproblemowy. Każdy jest inny, a i człowiek się zmienia.

Sama miałam zdarzenie, o którym zapomniałam na długie lata, ponieważ wyeliminowałam problem automatycznie. Dla mnie był to incydent, powszedni w pracy psiego trenera.

Około roczny Theemin miał ranę na zadzie, wymagał podawania antybiotyku. Zastrzyki robię samodzielnie więc i tym razem bez zastanowienia wzięłam przygotowane przez weta strzykawki. Żeby było mi łatwiej, poprosiłam o pomoc znajomego goszczącego u mnie, który był właścicielem miotowego brata Theemina, Trifida. Robert miał przytrzymać psa, żeby się nie kręcił, a ja miałam zrobić zastrzyk. Gdy zawarczał, wywalając garnitur zębów, przerwałam mówiąc "pójdę po kaganiec, żeby nie zrobił CI krzywdy". Wróciłam nałożyłam kaganiec i przystąpiłam do działania. Tym razem Minio wystartował do mnie! Dla czego? Otóż "synek" doszedł do oczywistego wniosku; zastrzyk-będzie bolało, trzeba się bronić! Więc ostrzegł subtelnie. Moje oddalenie się po kaganiec zrozumiał po psiemu; WARCZENIE DZIAŁA! Gdy po raz drugi zbliżyłam się ze strzykawką, już nie było OSTRZEŻENIA tylko EGZEKWOWANIE ZAKAZU! Co zrobiliśmy? Pobiliśmy się. Na moje szczęście chronił mnie kaganiec...Robert stał oniemiały, z oczami jak spodki. "Czy ja też tak będę musiał zrobić swojemu?" zapytał. " NIE, BO TY SZKOLISZ SWOJEGO PSA OD DZIECKA!" 

A do tej pory Theemin-Miniu kochany był pluszakiem, wypieszczonym synkiem mamusi...

Po tym jednym incydencie nie mieliśmy już niedomówień, przez następnych 11 lat życia Theemina mogłam się cieszyć jego doskonale wyważonym charakterem, ufać mu w każdej sytuacji.